Kiedy przycisną nas bieda, kryzys i ból istnienia, na przekór wszystkiemu uciekamy w świat żartu i beztroski. Ruszamy do kabaretu, by zobaczyć, jak artyści kpią w żywe oczy z tych, którzy zgotowali nam kłopoty. Jest tam wszystko: piosenka, poezja i pieprzny dowcip. Nie dziwota, „kabaret” to przecież nazwa zestawu naczyń z przyprawami – sól z pieprzem, coś dla smaku. Dla każdego coś miłego.
Polski kabaret mocno się zmienił przez ponad stulecie swojego istnienia. Zaczęło się od krakowskiego Zielonego Balonika wzorującego się na paryskich scenach Montmartre’u. Z kolei w Polsce międzywojennej kabaret przybrał formę teatrzyku oscylującego między rewią a klasycznym kabaretem. Podstawą były literackie teksty najwyższej próby, gwiazdorskie aktorstwo i mistrzowska konferansjerka. Po drugiej wojnie światowej polski kabaret przejął rolę politycznego odgromnika – montowanego zarówno przez niepokornych twórców, jak i przez władze polityczne. Na scenach występowała wtedy śmietanka aktorska, a cięte, złośliwe i pełne aluzji teksty pisali znani autorzy.