...A potem leniwie drepczemy na dół, podpatrując ogrody i sposoby na ozdobienie muru lub roczulając się majtakmi na sznurku, przesłaniającymi świat św. Antoniemu w malutkiej kapliczce.
Zaglądamy do otwartych sklepików. Zatrzymujemy smaki z mercatino (ryneczku), kupujemy kawałek owczego sera i czerwone wino. Wszędzie mnóstwo mieszkańców wylegli gromadnie na spacer. Apteczne są takie niedziele. Można potem wrócić do powszedniego dnia, porządków, prasowania, a mimo to z lekkością unosić się nad ziemią...