Ułatwienia dostępu

Kategoria: Książki
Odsłon: 175

Zaczyna się od trzęsienia ziemi: w katastrofie drogowej ginie dokładnie czterdziestu i czterech pielgrzymów jadących do sanktuarium Matki Boskiej Bardzkiej. Wśród nich są: Jeremi, fan Jacka Kaczmarskiego i posiadacz zbioru relikwii po księdzu Popiełuszce (niedopałków papierosów John Player Blue), porzucona przez narzeczonego, żądna zemsty buddystka Teresa, opętany przez dybuka Henryk, Piłat i jego Rydzykowne Babki wiozący transparenty na sprzedaż, siostra Małgorzata, której sam Jezus złożył na barkach misję głoszenia odnowy Kościoła, i małżeństwo Tarasów z ciężarną z Arabem córką Renatą.
Potem jest już tylko gorzej. Stężenie polskich, narodowych, bogoojczyźnianych kompleksów, obsesji i fobii jest takie, że nie ma siły: to musi wybuchnąć.

Zimna furia, wściekłość i wrzask, mowa nienawiści i przemysł pogardy – czyli Agnieszka Szpila powraca z powieścią, w której przystawia Polsce lustro do twarzy. Nie jest to twarz bardzo sympatyczna, choć wielu bohaterów książki uważałoby pewnie, że jest inaczej.
Anna Dziewit-Meller

– Kto sprawę spierdolił? – spytał Jezus dość bezpośrednio, choć i do takiego dyskursu Bożego była Małgorzata przyzwyczajona, wiedziała bowiem, że kto jak kto, ale Jezus na pewno w tańcu się nie pierdoli, tylko mówi, co i jak,
i popycha sprawy do przodu, choćby miał skończyć na krzyżu.
– Biskup na żaden mój list nie odpowiedział. Papież także. Milczą, milczą i milczą. Sto listów do nich wysłałam. A wszystkie bez odpowiedzi. Do Torunia też napisałam z prośbą o odczytanie Lucky Seven na antenie – może to błąd PR-owy, ale duża grupa docelowa.
I do kardynała Znicza. I nic.
Nawet Znicz nic.
(fragment)