Tę światłą myśl przewodnią warto sobie wziąć do serca, szczególnie w czasach, gdy obiektywne okoliczności raczej wzbudzają lęki i niepewność. Prawdy tej nawet nie warto udowadniać, ponieważ każdy czuje „przez skórę”, że szczery śmiech rozluźnia mięśnie, wprawia w stan beztroski, napawa optymizmem, uszczęśliwia.Tymczasem czytelnicy proszą o książki liryczne – do płaczu, kryminalne, historyczne, fantastyczne, erotyczne nawet, ale o takie „do śmiechu” – nigdy! Trzeba to koniecznie zmienić. Poszukajmy więc powodów do śmiechu, bo same nieprędko się znajdą. Minął niestety czas dowcipów opowiadanych na dzień dobry w pracy, czy towarzystwie, przy biesiadnym stole. Szkoda, jednak to się da naprawić. Literatura jest pełna książek, których lektura zmuszała do niepohamowanego, głośnego śmiechu. Taką wesołość budziły niektóre urywki z książek Joanny Chmielewskiej. Jej kryminały nie nadawały się do czytania w pociągu, bo tłumione parsknięcia zwracały uwagę podróżnych i czasem powodowały karcące spojrzenia. Mnie szczególnie śmieszył „Klin”, „Wszystko czerwone” i „Całe zdanie nieboszczyka”, ale każdy miał swoje ulubione „rozśmieszacze”.

Innego kalibru, choć nadal w klimacie wesołości, jest frywolna i niewątpliwie zabawna twórczość Naszej Dostojnej Noblistki Wisławy Szymborskiej. Na pewno nie wszyscy wiedzą, że oprócz poważnej, egzystencjalnej poezji tworzyła żartobliwe, zabawne, literackie drobiazgi. Zachęcam do zapoznania się z tymi utworami zamieszczonymi w tomach: „Rymowanki dla dużych dzieci” albo „Błysk rewolwru”. A tam prawdziwa obfitość perełek humoru: limeryki, „moskaliki”, „lepieje” i inne. Oto próbki, dla zachęty.

Najpierw limeryki, a między nimi taki: "Pewien Chińczyk nieboszczyk w Kantonie/ ukazywał się nocą żonie./ A że obok małżonki/ spał tylko marynarz z dżonki,/ noc mijała im w niedużym gronie."

Wśród „moskalików” znajdziemy: "Kto zaś o Sarmatach twierdzi,/ że z kimkolwiek im do pary,/ niech się nad nim lud rozsierdzi/ pod plebanią świętej Klary!"

Teraz koniecznie przywołajmy „lepieja”: "Lepszy piorun na Nosalu, niż pulpety w tym lokalu" – antyreklama gotowa!

Dla walczących z pijaństwem „odwódki” będą jak w sam raz: Od samogonu utrata pionu.

Wspaniałe „altruitki” i dwuwiersz dla hipochondryka:  "Nie męcz apteki i lekarza/ sam znajdź drogę do cmentarza.'

Koniecznie trzeba przytoczyć jeden z „podsłuchańców” - ku przestrodze podróżników: W poczekalni na lotnisku.

"– Najlepsze w Grecji było piwo. Te wszystkie Pitoklesy to nie dla mnie. A państwo już byli w Grecji? Nie? To nic państwo nie stracili"

I tak dalej i tym podobne. To tylko mała próbka żartów i śmiechu w twórczości Wisławy Szymborskiej, ale daje przedsmak radości jaką jest czytanie tych tomików. Jest w nich także zachęta do okazjonalnego rymowania – i jeszcze większej radości z odczytanych prób literackich.

Pozwólcie Państwo sobie na tę odrobinę śmiechu i radości z Wisławą Szymborską!

Wasza Biblioblogerka

Wisława Szymborska, Rymowanki dla dużych dzieci – 427102 m, Filie nr 5, 8, 9

Wisława Szymborska, Błysk rewolwru – 479151, 479152 m, Filia nr 6

GALERIA
Okładka książki Wisławy Szymborskiej "Błysk rewolwru"
Okładka książki Wisławy Szymborskiej "Błysk rewolwru"
Okładka książki Wisławy Szymborskiej "Rymowanki dla dużych dzieci"
Okładka książki Wisławy Szymborskiej "Rymowanki dla dużych dzieci"