Drodzy Czytelnicy, Drogie Czytelniczki! Mamy wielką przyjemność podzielić się z Wami relacją naszej Czytelniczki - Marzeny Wysmyk z Targów Książki dla Dzieci i Młodzieży w Bolonii.

Chcielibyśmy tym samym rozpocząć cykl artykułów Waszego autorstwa. Jeśli zwiedziliście jakąś interesującą bibliotekę, księgarnię lub miejsce związane z literaturą (może dom znanego autora lub jego gabinet) lub jeśli uczestniczyliście w jakimś wydarzeniu promującym czytelnictwo i chcielibyście się tym z nami podzielić, to zapraszamy Was gorąco! Przyślijcie nam swoją relację!
Oto tekst pani Marzeny... mamy nadzieję, że rozmarzycie się tak jak my :)

"Serce rośnie ....
Serce rośnie, gdy widzi się światową kondycję książek dla dzieci i młodzieży. Mogłam się o tym naocznie przekonać, odwiedzając w ostatnich dniach tj. 3-6 kwietnia br. Targi Książki dla Dzieci i Młodzieży w Bolonii. To największe międzynarodowe spotkanie profesjonalistów z sektoru wydawniczego, ilustracyjnego, autorskiego i graficznego - 1300 wystawców z 75 krajów! W tym 30 wystawców z Polski. To także niesamowita okazja by poznać ostatnie tendencje, spotkać mistrzów ilustracji i autorów książek. Już przy wejściu na sale wystawowe czuje się podniosłą i zarazem fascynującą atmosferę tego niezwykłego wydarzenia. Mnóstwo plakatów, billboardów, reklam cyfrowych informujących o poszczególnych targowych imprezach. Wszystko zaś podane w najlepszym artystycznym guście jednocześnie z zachowaniem wiedzy na temat odbiorcy. Uwielbiam, kiedy dzieci traktuje się poważnie, dając im wszystko z najwyższej półki. Już sam plakat targów i cała identyfikacja są piękne i stonowane. Nic dziwnego, skoro ich autorką jest Rotraut Susanne Berner – ubiegłoroczna laureatka Hans Christian Andersen Award . Nagrodę tę uważa się za najważniejsze międzynarodowe wyróżnienie autorów książek dla dzieci oraz ilustratorów, nazywa się je także „małą nagrodą Nobla”. Odtąd fantastyczny szaro-złoty nosorożec ze skrzydłami i równie magicznym ptakiem siedzącym mu na głowie towarzyszy mi podczas całego pobytu na targach, gdyż widnieje na okładce planu wystaw. Po przejściu barierki i odbiciu kodu kreskowego wchodzę do sali, gdzie znajduje się sklep z najciekawszymi pozycjami wydawniczymi oczywiście z całego świata. Dokonuję zakupu kilku pozycji, od których szaty edytorskiej po prostu nie można oderwać wzroku. W tym samym pomieszczeniu zainstalowano ściany teraz pełne już wizytówek, ulotek, małych plakatów i rysunków różnych artystów promujących swoją działalność. I tak obok zimnych, surowych Japończyków, np. Yuriko Usami znajduję Argentyńczyków Almę Najils czy Candelę Cordovę ciepłych i pełnych słońca. Czego tu nie ma, wróżki, jednorożce, zombie, rycerze, królowie, stwory i potwory. Wszystko zaś stworzone wg wyobraźni autorów pochodzących ze wszystkich zakątków naszego globu, którzy tradycję, kulturę, mitologię swojego kraju przeobrazili w obraz dla dzieci i młodzieży. W tym samym pomieszczeniu obok ekspozycji ilustratorów znajdują się wygodne hamaki wypełnione odpoczywającymi. Stojąca obok walizka świadczy zapewne o przebyciu długiej drogi, by znaleźć się właśnie w tym miejscu. Teraz przechodzę do właściwych sektorów wystawowych, które niepodobna obejść w jeden dzień. Martwi mnie to, wobec tego wybieram tylko niektóre. Moją szczególną uwagę przykuwają pozycje o sztuce, o artystach i ich dziełach. Jak wspaniale można przybliżyć dzieciom choćby postać Rene Magritte’a. Książka nosi tytuł „ La mela di Magritte” *Jabłko Magritte’a, jej autorem jest Klaas Verplancke a producentem The Museum of Modern Art New York. Przedstawia zaś drogę twórczą tego jednego z najwybitniejszych surrealistów. Pozycja skrzy humorem, gdyż pokazuje w zabawny sposób mękę twórczą artysty i przypadkowość powstawania jego dzieł. Historia opowiedziana jest tak, by zrozumiało ją dziecko. No właśnie dziecko ... I teraz znów zaczyna rosnąć moje serce, bo przecież nie może być prawdą, że następuje upadek czytelnictwa, skoro widzę tak wielką masę i różnorodność literacką. Widzę całe rodziny z dziećmi w różnym wieku oglądające książki, ale też czytające je w odpowiednio przygotowanych miejscach. Widzę ludzi dyskutujących o książkach, podpisujących kontrakty i dobijających targu. Jak to na targach przecież! Widzę w końcu to wszystko i myślę sobie, że w tym okrutnym świecie można stworzyć oazę piękna i pokoju, które daje kontakt z książką."

GALERIA
Targi Książki w Bolonii
Targi Książki w Bolonii
Targi Książki w Bolonii
Targi Książki w Bolonii
Targi Książki w Bolonii
Targi Książki w Bolonii
Targi Książki w Bolonii
Targi Książki w Bolonii
Targi Książki w Bolonii
Targi Książki w Bolonii